Zamknij Mordę Tour Lyrics: Zabierz ze sobą paru ludzi, parę dobrych głów / I już za chwilę wystartuje w kraj wesoły bus / Gotowy kurs na wasze miasta, wpadnij z ziomkiem tu / Bo gramy Jesteśmy ruchem wolnościowców i patriotów, którzy przez oddolne działania w terenie i na szczeblu ogólnopolskim, pracują dla lepszego jutra i lepszej rzeczywistości wokół nas. Dokonujemy gruntowanych zmian w otoczeniu bez rewolucji, a jedynie na drodze produktywnej pracy, z pominięciem macek starego systemu. Tworzymy Nowy System! Ale oczywiście owo „bicie w mordę” nie miało nic wspólnego z pospolitą bijatyką, podczas której emocje biorą górę nad rozsądkiem. Walką zajmowali się bowiem wytrawni fachowcy. W szeregach Kedywu, a wcześniej Związku Odwetu i Wachlarza, służyło liczne grono cichociemnych – członków elitarnych oddziałów, którzy po Kurskiemu kończą się życia, Kaczyński wie, ale nie powie, Tusk opowiada o luksusach życia w Polsce, a Korwin-Mikke jest ekspertem od dawania w mordę. Oto najlepsze memy dnia. Robert Moskwa (2019 r.) ‹ wróć. Robert Moskwa w rozmowie z Plejadą: opowiada o tym, jak trafił do obsady "M jak miłość". ostro ocenia sytuację polskich sądów i rzeczywistość W 1979 roku zazdrosny malarz poświęcił zdradzie kochanki serię uderzających, wielkich obrazów pod wspólnym tytułem Alegorie, na których przedstawia ją zawsze nagą, a swego rywala maluje z głową małpy. Na jednym z płócien epatująca genitaliami naga para obejmuje się na rzymskim dachu w otoczeniu szczurów i sów. “Postanowiłam zapchać mordę śmieciowi swoimi schłodzonymi pończochami, bo śmieci przecież głosu nie mają. Nie mogłam też oprzeć się pokusie, żeby dodać coś od siebie🤣 Frajer zapłacił za to żebyście wszyscy zobaczyli to zdjęcie🤣 Podziękujcie mu za to, tak jak robią to frajerzy🤣” Chuje z góry, co se myślą, że tu klimat raźny. Kiedyś sam to zobaczysz, będziesz sam, to zobaczysz. Jak my błazny wszyscy już wyjdziemy z klatki. Raz, dwa, trzy, cztery i cię nie ma. Nie Check 'w mordę jeża' translations into Greek. Look through examples of w mordę jeża translation in sentences, listen to pronunciation and learn grammar. Traktuję to jako swoją powinność. Za to wszystko, co kiedyś dostałem. Tam też Jurek Owsiak powiedział do młodych: "Nigdy nie gaście w sobie ducha, że Polska jest waszym krajem". Pan też poświęca w swoich piosenkach ogrom uwagi polskim sprawom. Często tym najtrudniejszym. I9DqG. Sam bym tak nie napisał. Nie znałem tego słowa. A ściślej - uszło z mej pamięci. Teraz, podczas lektury, powróciło wraz z innymi: agary, iść na grandę czy dejże gryza. W siermiężno-ubogiej rzeczywistości lat 50. i 60. "rozkoszny smak miała pajda świeżego chleba ze smalcem i cebulą, smalcem i musztardą lub z kożuchem z mleka i cukrem". W moim przypadku ostatnia wersja nie wchodziła w grę; kożuch - w życiu! Kulturałki: Wacław KrupińskiPrzywróciła mi ta lektura dawne smaki i wonie. Te dosłowne, dochodzące z Krakowskich Zakładów Mięsnych, z ZPC Wawel, z Semperitu, co to produkował prezerwatywy równie siermiężne jak ów czas. Osobliwa to mieszanka. A zarazem ileż w tamtym świecie było reguł, o których dziś przychodzi myśleć z żalem, że to se nevrati. Obowiązywały w domach, przestrzegano ich na ulicy. Choćby to, że banda nie bije jednego, tylko się bierze delikwenta na solo. Bo w świecie kindrów czy agarów wiedziano, co to znaczy niehonorowo. Gorzej było, gdy u boku dziewczyny na jej terenie pojawił się obcy. Wypuszczało się wtedy najmłodszego, by zaczepił amanta, a gdy ten, sprowokowany, zamierzał dać szczeniakowi w ucho, spod ziemi wyrastali starsi koledzy z groźnym: "Małego bijesz?". Wiem coś o tym; dawno dawno temu, odprowadziwszy z koleżką dwie panny z okolic Francesco Nullo, musieliśmy ostrą salwować się ucieczką. Do dziś pamiętam własny szok, że biegłem szybciej niż Wiesiek Balicki, a przecież na wuefie w grzegórzeckim liceum zawsze miał lepszy czas. Pamiętam też, jak dostałem od takiego rudego w mordę, bo chciał dwa złote, a ja miałem opory i jeszcze śmiałem się odezwać nieelegancko. Nawet nie pomyślałem o oddaniu; on był z ulicy Gęsiej, a ta miała sławę, jaką miała. Dobrze to miał wybitny krakowski aktor, który ongiś prowadził się z panną z Grzegórzek o egzotycznym imieniu Georgette; i sam "skutecznie wkupił się w łaski" tamtejszych agarów, i panna "wstawiła się za swoim amantem", _odbierając im argument, że działają dla jej dobra. A potem amant stał się mężem i jest do dziś, a jeden z agarów, czyli aktor Starego Teatru Leszek Piskorz, który to wszystko w tomie "Ja, kinder z Grzegórzek" opisał, szczyci się jego przyjaźnią. A ten, który "wkupił się w łaski", dopowie mi teraz, że po prostu przyszedł kiedyś ze swymi agarami z Kazimierza! Podziałało. Bez bitwy. Bo wtedy Kazimierz to był Kazimierz! "Nikomu do głowy by nie przyszło, że na terenie Grzegórzek może kiedyś powstać Galeria Kazimierz. Kazimierz na Grzegórzkach? W życiu!" - pisze Piskorz, niegdyś mieszkaniec czynszówki z terenu obecnie zajmowanego przez te Piskorzowe prywatne zapiski, oddające jego - nasze, bom niewiele młodszy - szczenięce lata, ciepło rodzinnego domu, tamte klimaty i gadżety, jak aparat fotograficzny "druh", lata, gdy szło się "do miasta", czyli w okolice Rynku, albo jechało wisząc na stopniach tramwaju, gdy wyprawiało się do kina Młoda Gwardia, które też lubiłem, bo było blisko mego osiedla miłośnicy popularnego aktora dowiedzą się i o jego pasji sportowej, piłce, hokeju, pływaniu, poznają kulisy rodzenia się aktorskiej ambicji, dwukrotnego podejścia do PWST, wreszcie angażu do Starego tym Leszek Piskorz kończy swą sentymentalną opowieść, tę nurzaną w melancholii wyprawę w miejsca i czasy młodości. Skromnie, mimo ok. 300 ról w teatrze, filmie, telewizji, uznał, że nie kariera, a Grzegórzki zasługują, by poświęcić im te, ładnie wydane przez WAM, wspomnienia. "_Ja nie tylko grałem Felka w "Romansie z wodewilu", ale i jestem Felkiem z pochodzenia, chłopakiem z Grzegórzek" - wyznał mi Leszek Piskorz parę lat temu. Teraz potwierdził to tą smakowitą książką. Odnajdziemy w niej wiele krakowskich postaci, choćby Żuka, Tadeusza H. Elegancko bez nazwisk, ale przecież zgadnąć równie łatwo, jak łatwo czyta się zapiski kindra z dzięki za to ożywcze odświeżenie pamięci. Chłopaki nie płaczą ✕ Powiedziałaś mi, że mnie kochasz na zawsze Powiedziałaś mi, że mnie kochasz na zawsze Uwielbiałem, gdy szeptałaś mi tę gówno prawdę Powiedziałem trudno, okazałaś się kur... Szkoda, że tak późno, a co z tamtą kłódką? Zrobiłem to z kur..., nieważne co z kłódką Mam dwadzieścia lat, nieważne co jutro Chcę mieć cały świat, nie płaczę za kurwą Na to nie jest bracie za późno Też kiedyś dostałem w mordę i miałem złamaną rękę Też kiedyś dostałem kosza i miałem złamane serce Też kiedyś było źle, też kiedyś było słabo Też kiedyś dostałem w mordę i miałem złamaną rękę Też kiedyś dostałem kosza i miałem złamane serce Też kiedyś było źle, też kiedyś było słabo Prawie nie znałem się z tatąChłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą)Chłopaki niech płaczą, chłopaki niech płaczą Chłopaki niech wiedzą, że wolno im czuć Jebać kulturę maczo, chłopaki niech uczą się używać słów A nie łapać za gardło, dotrzymywać danego słowa po grób I nie pakować się w bagno, mijają się z prawdą Robią znowu salto mortale Martwią tylko PLNem albo dolarem Panowie tu bywają często Almodóvarem Kobiety widzą tylko skrajnie znerwicowane Ojcowie ich uczyli, żeby byli silni By byli tacy sami i nie byli inni Żeby nie byli słabi, żeby byli zwinni Bo te panie cię pochłoną tak jak byle Kirby Chcą ci wiercić dziurę w brzuchu, niby harakiri Jak coś powiesz będzie mazać się jak panna w jury Możesz gadać, gadać, gadać, gadać cały dzień Ale ona nie rozumie tak jak jakaś Siri (I don't know how to respond to that)Tak nas uczą, tak nas uczą, trudno Już za późno na ładne jutro Bo skoro tą durną narracją nas raczą, to wcale mnie nie dziwi, żeChłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) mijają się z prawdą: mijać się z prawdą - nie mieć racji pakować się w bagno: pakować się w bagno - pakować się w kłopoty/ robić sobie samemu problemy dostałem w mordę: Dostać w mordę - zostać uderzonym w twarz dostałem kosza: dostać kosza - zostać odrzuconym przez dziewczynę/chłopaka mazać się: mazać się - potocznie, płakać browar: piwo browar: piwo ✕Επεξεργάστηκε τελευταία φορά από το χρήστη Ilafaust στις Κυρ, 05/05/2019 - 21:12 Πνευματικά δικαιώματα: Writer(s): Filip Szczesniak, Jakub Salepa, Borys PrzybylskiLyrics powered by by Adamek po walce ze Szpilką: Czas odchodzić z boksu Więcej filmów w naszej sekcji wideo! Gdy zaczynał pan trening, cel był Głażewski: Tak, dziesięć tygodni temu zacząłem się szykować do gali w Wieliczce. 5 grudnia miałem walczyć w kopalni soli. Jestem wdzięczny promotorowi, że doprowadził do starcia z Brähmerem. Mam 32 lata i nie mogłem odpuścić takiej szansy. Zrobiliśmy z trenerem Piotrem Jankowskim wszystko od A do Z, by w najbliższą sobotę forma była optymalna. Jak ocenia pan szanse?Paweł Głażewski: Nigdy nie czułem takiej adrenaliny. To nie strach przed Niemcem, choć zdaję sobie sprawę, jak groźny to rywal. Niebezpieczny zawodnik, leworęczny, niewygodnie boksujący. Trudno powiedzieć, jak wszystko się potoczy. Na pewno oddam serce. Nigdy nie walczyłem na wyjeździe i mam nadzieję, że wrogo nastawieni kibice zmobilizują mnie, bym wzniósł się na wyżyny. Czy trudno wygrać z Niemcem u niego na punkty? Musi pan go znokautować?Paweł Głażewski: Nie myślę w ten sposób. Zrobię wszystko, by zwyciężyć. Nieważne na punkty czy przed czasem. Tak samo było z Royem Jonesem, choć ściany pomogły jemu, mimo że walczyliśmy w Polsce. Czy pojedynek z Jonesem był przełomowy? Chociaż sędziowie dali mu zwycięstwo na punkty, wielu fachowców oceniło, że był Głażewski: To była walka, która zmieniła podejście do mnie wielu ludzi, chociażby sponsorów. Wiele pracy włożył też w budowanie mojego rankingu Tomek Babiloński. Pracujemy razem od sześciu lat. Dzięki niemu mam stypendium i mogę koncentrować się na boksie. Dariusz Michalczewski, Tomasz Adamek, Krzysztof Włodarczyk to polscy mistrzowie świata w zawodowym boksie. Zdaje pan sobie sprawę, o jaką stawkę toczy się gra?Paweł Głażewski: Wiem, o co walczę. Nie jestem faworytem. Brähmer to mistrz świata. Uważam jednak, że kilka lat temu prezentował się lepiej. Nadal mocno bije, więc nie mogę polecieć jak furiat na niego, bo będzie kontrować lewą ręką. Zamierzam boksować z głową, w tempie i nie kalkulować w pierwszych rundach, bo w następnych może mnie już nie być. Czy prawa ręka się nie obluzuje?Paweł Głażewski: Parę lat temu wypadała mi ze stawu podczas walk i sama wskakiwała na miejsce. Kiedyś w Turnieju Stamma boksowałem w półfinale, wypadła mi ręka i nie chciała wrócić na miejsce. Musiałem zejść, żeby doktor Święcicki mi ją nastawił. Ścięgna były luźne, chrząstki porozrywane. Przeszkadzało mi to, dlatego poddałem się operacji i od tamtej pory mam spokój. Wcześniej rzadko używałem w ringu prawej ręki, tylko markowałem ciosy. Dzięki temu wzmocniłem lewą. Teraz obie funkcjonują dobrze. Promotor, opowiadając o pańskiej przeszłości, powiedział: Gdy trzeba było dać w mordę, dawał. Tak było?Paweł Głażewski: Nikt nie mógł mi dmuchać w kaszę, ale też nikogo pierwszy nie zaczepiałem. Nieraz stawało po kilku przeciwników, a dawałem radę. Jestem zawodnikiem, wiem jak uderzyć. Teraz rzadko chodzę do knajp. Inaczej na to patrzę. Z żoną poszedłem potańczyć. Ktoś mnie popchnął, wpadłem na żonę. Odwróciłem się i szukałem go. Był o głowę niższy. Machnąłem ręką i poszedłem sobie. Przydarzyło się panu kilka nieciekawych Głażewski: Były bójki, mogłem skończyć w więzieniu. Na szczęście dostałem tylko wyroki w zawieszeniu. Za pobicie. Dziewięć lat temu poznałem żonę Justynę i ona spowodowała moją przemianę. Uratowała mi życie, nakierowała na dobre tory. Potem urodziła się córeczka Marika, teraz ma sześć lat. Była wcześniakiem, miała problemy ze zdrowiem. Doszły nowe obowiązki, wziąłem się za siebie. Córeczka to oczko w głowie taty?Paweł Głażewski: Uwielbiam ją. Niedawno na zdjęciu zobaczyła, jak wygląda pas mistrza świata. Tato, przywieź mi do zabawy – usłyszałem. Nie mam wyjścia. 6 grudnia dla niej zdobędę ten pas. Będzie na walce?Paweł Głażewski: Zostanie w Białymstoku z babcią. Przyjedzie za to moja żona. Poleci do Brukseli, bo tam mam rodzinę. W sumie ze stolicy Belgii samochodami przyjedzie 18 osób do Niemiec by mnie dopingować. Wierzę, że wsparcie najbliższych pomoże mi zostać czwartym polskim zawodowym mistrzem świata w boksie. @mistejk: dwoma rękoma podpisuję się pod tym, że ten rząd jest do wyjebania i to co te debile piszą w swoich ustawach i projektach na kolanie to jest kpina. Tak w tym poście trochę pan Paweł sam sobie przeczy, bo najpierw sam przyznaje, że gospodarz skorzystał z programu dofinansowania wymiany instalacji na gazową, żeby to skwitować, że dostanie gówno... Przecież dofinansowania były niemałe i to też jest forma rekompensaty kosztów. Kto został przy piecu tradycyjnym na paliwo stałe nie dostał takiej rekompensaty. Więc po co krzyczeć teraz, że dostanie na węgiel a ja na gaz nie?! Czysto obiektywnie patrząc to jest to zachowanie w stylu "dajcie mi bo mnie się przecież należy" i wyciąganie rąk po jeszcze więcej... Moi rodzicie budowali dom 12 lat temu, postawili piec i na paliwo stałe, oraz piec gazowy. Oba piece jak i osobne instalacje kominowe musieli kupić za własne pieniądze bo nikt wtedy nie myślał jeszcze o programie czyste powietrze czy innym. Przynajmniej na na prowincjach i wsiach. Ja wybudowałem dom w ostatnich latach gdzie już dostałem dofinansowanie najpierw na piec gazowy a potem na pompę ciepła i kilka innych rzeczy. Ale moi rodzice nie podnoszą z tego powodu rabanu, że jak ja dostałem to oni też powinni bo kiedyś tam zainwestowali, a nie było wtedy dopłat i teraz nie fair. I w tym momencie gdyby moi rodzice mieli możliwość kupienia węgla taniej, to musiałoby mnie zdrowo pojebać, żeby dopominać się, że ja gaz też powinienem mieć taniej. Lata rządów tych ludzi i rozdawnictwo wszelkich pienięszy, bonów, zasiłków nauczyły ludzi w Polsce, że należy po wszystko wyciągać ręce. Teraz ludzie żądają kolejnych ulg na gaz, olej czy pellet, nie rozumiejąc skąd się ta ogromna inflacja w Polsce wzięła, nie rozumieją, że swoimi roszczeniami tylko zaciskają pętle wokół własnej szyji, bo kolejne dopłaty i pompowanie pieniędzy tylko pogłębi tą chujnię. Ale to się nie liczy, liczy się, że sąsiad ma to mi też się należy. Tylko jak to jebnie, to będą wykręcać rury ze ścian i je zawozić na złom, żeby kupić kawałek chleba i konserwę.